Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Publicat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Publicat. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 stycznia 2014

Tricia Rayburn, Syrena

 
Tytuł: Syrena
Autor: Tricia Rayburn
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 360
Ocena: 9/10, 5+/6

Syreny od zawsze kojarzyły nam się z podwodnymi opowieściami o pięknych księżniczkach - pół dziewczynach, pół rybach. Dlatego też, gdy zobaczyłam książkę "Syrena" Tricii Rayburn, zapragnęłam przenieść się do takiego świata. W końcu mało jest powieści o syrenach, a mogą one być dobrą odskocznią od mrocznych historii o wampirach, wilkołakach, czarownicach. Po przeczytaniu, śmiało mogę stwierdzić, że się nie zawiodłam.

Vanessa Sands myślała, że te wakacje będą dla jej rodziny takie jak zawsze. Spędzali je w miasteczku Winter Harbor, w gronie przyjaciół i znajomych. Jednak pewnego dnia dochodzi do nieszczęśliwego wypadku - po rodzinnej kłótni, Justine, siostra Vanessy wybrała się nad urwisko, aby poskakać do wody. Nazajutrz znaleziono ją martwą. Vanessa nie ma wątpliwości, że to coś więcej niż nieszczęśliwy wypadek i postanawia odkryć prawdę. W tym czasie znika bez śladu Caleb, chłopak Justine, a fale wyrzucają na brzeg ciała dwóch mężczyzn z zastygłymi na twarzy uśmiechami. Przerażeni turyści opuszczają nadmorskie miasteczko, a mieszkańcy przestają wychodzić z domów. Vanessa wraz z przyjacielem Simonem odnajdują Caleba i próbują rozwiązać tajemnicę mężczyzn z brzegu oraz niewyjaśnionej śmierci Justine...

Nie spodziewałam się tak ciekawej powieści, stale coś się dzieje, nie można się od niej oderwać. Akcja toczy się bardzo szybko, znajdziemy w książce dużo zaskakujących momentów. Kolejnym plusem jest ciekawa i pomysłowa fabuła. Syreny również są przedstawione w oryginalny sposób. Autorka ma głowę pełną świetnych pomysłów, które trzeba przyznać, wykorzystała znakomicie, a jej styl pisania jest bardzo dobry. Pani Rayburn posługuje się nieskomplikowanym językiem, ale przyjemnym w odbiorze, świetnie buduje napięcie i mroczny klimat tworzący otoczkę całej historii. Zarówno świat, bohaterowie, jak i same wątki są świetnie zbudowane, a cała historia posiada niesamowity, mroczny klimat. Historia syren wciąga od początku do końca, nawet nie wiemy, kiedy znaleźliśmy się na ostatniej stronie. Warto zwrócić uwagę na przykuwającą wzrok okładkę, która znakomicie oddaje klimat powieści.

Bohaterowie są znakomici. Są wyraziści, dojrzali, ale nie przerysowani. Vanessa, jako główna bohaterka nie jest kolejną irytującą dziewczyną, była bardzo przywiązana do siostry, dlatego nie mogła pogodzić się z jej śmiercią. Vanessa jest tajemnicza i skrywa sekrety, z których nawet nie zdaje sobie sprawy, zawsze myślała, że żyje w cieniu siostry, jednak było całkowicie odwrotnie. Simon, jako główna postać męska, jest oczywiście wysportowany, inteligentny, miły, czarujący. Jakże by inaczej, zakochany w Vanessie. Mamy też brata Simona, Caleba, który nawet po śmierci Justine, nadal ją kocha, czy też Paige, przyjaciółkę Vanessy.

,,Syrena'' jest bardzo oryginalną i ciekawą powieścią. Spodobała mi się już od pierwszej strony i uważam, że czas poświęcony na jej czytanie nie poszedł na marne. Podobało mi się mityczne przestawienie syren, ale też sposób prowadzenia akcji. Jest to tajemnicza powieść, pełna grozy. Z wielką chęcią zapoznam się z pozostałymi dwoma tomami trylogii.

Podsumowując, "Syrena" jest naprawdę genialną książką, świeżą i oryginalną, o ciekawej fabule, bohaterach jak żywych z lekkim wątkiem romantycznym. Gorąco wszystkim polecam, watro przeczytać, a jeśli macie dość wampirzych historii, czy tez nawet antyutopii, to ta powieść jest tym, czego szukaliście.


Za książkę bardzo dziękuję:
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgbCFQTRLC80g28n3TCFJhyphenhyphenzbs8PjWh5SWiAe_S9-DgdeTJjKSpCaT1JL266i64fNsEumv5KeCzfDHxi5iXxq_j-XQZeh4agvgj5C5oWUJZ6_kFVQBeCD7YQUxW6BSu2_wBzQnXZtSsIcU/s1600/HTTPzalacznik.wp.pl07d605plik.htmlp%253D2.jpg 

czwartek, 27 czerwca 2013

Demony. Pokusa

Autor: Lisa Desrochers
Tytuł: Demony. Pokusa
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 368
Ocena: 7/10
Data przeczytania: maj 2013

Czytałam już wiele książek o walce dobra ze złem, ale o walce nieba z piekłem? To może być ciekawe, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi śmiertelna dziewczyna i jej dusza... Nie czekając zabrałam się więc do czytania debiutu pani Desrochers - "Demony. Pokusa".

Główna bohaterka to siedemnastoletnia Frannie Cavanaugh. Dziewczyna pochodzi z biednej, wielodzietnej, katolickiej rodziny, jednak ona sama nie wierzy w Boga ani w miłość. Pewnego dnia do liceum, do którego uczęszcza Frannie przybywa nowy uczeń, Luc. Chłopak zostaje przydzielony Frannie jako partner na zajęciach, więc siłą rzeczy dziewczyna zwraca na niego uwagę i nie może przestać o nim myśleć.Chłopak jest bowiem demonem, wysłannikiem piekieł, który ma specjalne zadanie - posiąść duszę Frannie i oznaczyć ją dla piekieł. Aby nie miał za łatwo oczywiście pojawia się wysłannik niebios - Gabriel, nieziemsko przystojny anioł, który pragnie oznaczyć duszę dziewczyny dla nieba. Tak oto rozpoczyna się walka, w której nagrodą jest dusza Frannie. Niebo, piekło, dwie przeciwne strony, dwóch skrajnie odmiennych chłopaków... Kto wygra tę walkę? Kto oznaczy duszę dziewczyny? Kogo wybierze Frannie? I najważniejsze: czy Luc sprzeciwi się swojemu panu?

Powieść napisana, jest lekkim, można powiedzieć potocznym językiem, co ułatwia czytanie, a styl autorki sam w sobie jest prosty. Książkę czyta się jednym tchem, akcja na początku pomału się rozwija, ale potem mknie jak szalona przez kolejne strony. Fabuła również jest wciągająca i momentami emocjonująca, wciąga od samego początku. Narracja prowadzona jest zamiennie przez Frannie i Luca. Pozwala to na poznanie uczuć targających bohaterami, ale myślę, że dobrze byłoby wprowadzić również narrację Gabriela, w końcu jest trzecią czołową postacią. Bardzo spodobał mi się pomysł walki dobra ze złem, ukazanej jako walka nieba z piekłem o duszę śmiertelniczki. Nie spotkałam się wcześniej z takim pomysłem, więc była to dla mnie pewnego rodzaju nowość. Same opisy piekła czy nieba wydawały się być całkiem realne i zgodne z biblią. Mimo to momentami czegoś mi brakowało. Natomiast nie zabrakło zabawnych scen, ani też tych romantycznych, czy pełnych walki.

Kreacja bohaterów również zasługuje na uwagę. Zacznę od Luca, który jest ciekawą postacią, aczkolwiek schematyczną, jak każdy niegrzeczny chłopiec w powieściach. Jest on przystojny, skoncentrowany na swoim zadaniu i dąży do celu. Ja jednak polubiłam go od samego początku, rozdziały z jego perspektywy czytało mi się lepiej niż Frannie. Głównie dlatego, że Luc jest zabawny i intrygujący - "o piekło i szatani", "strzeż szatanie mojej duszy" to ulubione powiedzonka demona. Główna bohaterka nie wyróżnia się niczym szczególnym, dlatego też bohaterowie wielokrotnie zadawali sobie pytanie: dlaczego ta dziewczyna jest tak ważna dla piekieł i dla niebios? Czytając oczywiście dostaniecie odpowiedź. ;) Ostatnią postacią  o której wspomnę to oczywiście Gabriel. Zawsze zachowywał się jak na anioła przystało, zdecydowanie byłam w Team Gabriel. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach zacznie odgrywać większą rolę.

Książki nie uznam za arcydzieło, jednak spodobała mi się. Walka o duszę Frannie jest tak zacięta, że książkę właściwie się wchłania. Całość jest wciągająca, spójna i ciekawie przedstawiona. Chciałam jeszcze wspomnieć o amerykańskich okładkach, które strasznie mi się podobają.

Podsumowując: zostałam miło zaskoczona przez autorkę, powieść jest idealna na odstresowanie po ciężkim dniu. Polecam ją przede wszystkim dziewczynom, które mają chwilę wolnego czasu we wakacje i szukają lekkiej, ale emocjonującej lektury.



Za książkę bardzo dziękuję:
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEiq6v_a8SAnZ2OJHRAp2BeLVuaQvUCLHB_bF2idzAWBDL_RohqJ33ahyphenhyphenoEZPZ_GYPeKvr3x3M3cNiG_tG1zksKOu92zicQhecHS-Pixn0hQ0JkqSClAQOsED4-2chW7aPpoEOwfDlNcOZI/s1600/bigpublicat.jpg

czwartek, 20 września 2012

Bratnie Dusze


Tytuł: Bratnie dusze
Autor: Elizabeth Chandler
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 256
Ocena: 8/10
Data przeczytania: sierpień 2012

,,Bratnie Dusze" to już trzecia część serii ,,Pocałunek anioła" amerykańskiej autorki Elizabeth Chandler. Przyznam, że byłam bardzo ciekawa dalszych losów moich ulubionych bohaterów i się nie zawiodłam...

Wracamy do zmagań Tristana, który teraz jako anioł próbuje się skontaktować z Ivy. Stara się ostrzec dziewczynę przed zagrażającym jej niebezpieczeństwem. Musi też rozwiązać zagadkę kryminalną, w którą została wplątana Ivy i zapobiec kolejnym morderstwom. Gra toczy się nie tylko o życie jego ukochanej, ale także bliskich jej osób...

Wszyscy są przekonani, że Ivy chciała popełnić samobójstwo, skacząc pod pociąg. Wszyscy, oprócz  przyjaciół - Beth, Willa i jej młodszego brata Philipa, który uratował jej życie. A wszystko to przez Gregory'ego, który za wszelką cenę stara się uprzykrzyć dziewczynie życie. Sprawił, że własna matka uważa ją za psychicznie chorą, a Suze, najlepsza przyjaciółka odwróciła się od niej. Na szczęście ma Tristana, który sprawił, że Ivy może go widzieć i słyszeć...

Tą część, tak jak poprzednie czyta się naprawdę bardzo szybko i przyjemnie. Język powieści jest lekki, a fabuła umiejętnie skonstruowana, z duża ilością wątków.  Dzięki wyobraźni autorki ciągle się coś dzieje, a czytelnik nie ma prawa się nudzić. Zagadka kryminalna wreszcie się wyjaśnia, dowiadujemy się całej prawdy. Klimat również jest świetny, z nutką magii i romantyzmu.
Książka wciąga z każdym zdaniem coraz bardziej… Do końca nie jesteś pewien niczego. A zakończenie jest naprawdę cudowne. Mimo, że sugeruje iż to koniec autorka zaszczyciła nas kolejną częścią, którą z pewnością przeczytam.

Bohaterami nadal są Ivy, Tristan, Gregory, Will, Beth i Philip. Są genialnie skonstruowani, ale w tej części Ivy zaczęła mnie drażnić. Coraz bardziej przypominała głupiutkie bohaterki. Will jest  świetny od samego początku, taki prawdziwy przyjaciel. Tristan- jako anioł zmienił się, według mnie na gorsze. Nic, tylko cały czas wzdycha nad Ivy... Gregory- zdecydowanie zajmuje miejsce perełki w powieści. Jest jedynym czarnym charakterem,  potrafi się świetnie maskować. Nie da się go nie lubić!
Natomiast anioły wymyślone przez panią Chandler to ludzie, którzy po śmierci muszą wykonać jakieś zadanie, aby iść do nieba.

Podsumowując: nie można się oderwać od kolejnej części historii, napisanej przez Elizabeth Chandler, która funduje nam świetną opowieść. Seria na pewno spodoba się fanom nadprzyrodzonych historii. Oczywiście polecam wszystkim innym, jako nie tylko przyjemną rozrywkę, ale pewnego rodzaju odskocznię. Zwłaszcza teraz, gdy zaczęła się szkoła...

Za książkę dziękuję:

piątek, 6 lipca 2012

Potęga miłości


Tytuł: Potęga miłości
Autor: Elizabeth Chandler
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 216
Ocena: 6/6, 9/10
Data przeczytania: lipiec 2012

Czy anioły istnieją naprawdę? Czy osoby, które kochały nas za życia są aniołami i opiekują się nami? Takie właśnie anioły stworzyła Elizabeth Chandler w swojej serii ,,Pocałunek anioła".

Po raz kolejny przenosimy się do świata Ivy i Tristana. Tristan po śmierci wraca na ziemię jako anioł. Niestety dziewczyna przestała wierzyć w skrzydlate, anielskie istoty. Mimo to chłopak stara się przekonać Ivy, że ją kocha i uchronić przed zagrażającym niebezpieczeństwem. Z jakiegoś powodu ktoś pragnie jej śmierci. Dodatkowo Tristan odkrywa, że wypadek, w którym zginął, nie był przypadkiem. Chłopak za wszelką cenę stara się ocalić Ivy i sprawić, by uwierzyła, że anioły istnieją naprawdę. Wykorzystuje do tego celu miedzy innymi zakochanego w niej Willa i przyrodniego brata Philipa. Dodatkowy problem stanowi przybrany brat Ivy - Gregory, który za bardzo zbliżył się do dziewczyny. Tristan nie wierzy w miłość Gregorego, podejrzewając, że chłopak udaje i planuje zemstę. Czy uda mu się uratować ukochaną?

 „Potęga miłości" to już drugi tom cyklu „Pocałunek anioła". Tak jak poprzednia część napisany jest lekkim piórem, z pomysłem oraz smakiem. Dalsze losy bohaterów poznajemy z dwóch perspektyw: anioła Tristana i Ivy. Książka jest króciutka, dlatego czyta się ją błyskawicznie i z wielka przyjemnością. Fabuła jest ciekawie przemyślana, a akcja mimo, że rozwija się powoli w wielu momentach zaskakuje. Tak jak poprzedni tom książka kończy się w najlepszym momencie, pozostawiając po sobie duży niedosyt, tym samym zmuszając nas do sięgnięcia po kolejne tomy. Warto też wspomnieć, że polskie wydanie serii jest naprawdę śliczne. Niewielkie, niebieskie książeczki w miękkiej broszurowej oprawie ze skrzydełkami - prezentują się bardzo oryginalnie.

Bohaterowie powieści są na swój sposób oryginalni, ponieważ każdy z nich ma swój charakter. Niektórzy tak jak Gregory są nieprzewidywalni, momentami zachowują się jak czarne charaktery. Ivy natomiast zdecydowanie jest przyjemną, bardzo pozytywną bohaterką. Ma wielu przyjaciół, jest mądra i odpowiedzialna, troszczy się młodszego brata Philipa. Czytając zaczynamy ją lubić, mimo, że czasami postępuje głupio. Niechcący wplątała się w aferę kryminalną, przez co Tristan zginął w wypadku, a teraz ktoś próbuje ją zabić.

Fabuła jest bardzo intrygująca. Stanowi połączenie powieści paranormalnej, kryminalnej z romansem i sensacją. Książka jest świetna. Czyta się ją lekko i bez wytchnienia. Znajduje się tu wszystko czego fani paranormali oczekują: miłość, intryga, zagadka i postacie nie z tego świata.

Cała seria już teraz dołącza do grona moich ulubionych. Jestem strasznie ciekawa jak skończy się ta historia i wyjątkowo nie mogę doczekać się następnych części. Seria została napisana w latach 90 ubiegłego wieku, a więc ma w sobie coś z tamtych lat. Mogę ją śmiało wszystkim polecić, na pewno nie będziecie zawiedzeni.

Podsumowując: książka jest tak lekka i ,,milutka", że każdy powinien sięgnąć po pierwszy tom, a później po kolejne. Jeszcze raz POLECAM!


Za książkę bardzo dziękuję:

niedziela, 20 maja 2012

Pocałunek anioła, Elizabeth Chandler


Autor: Elizabeth Chandler
Tytuł: Pocałunek anioła
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 224
Ocena: 8/10
Data przeczytania: maj 2012
 
 ,,Miłość, której nie można uśmiercić, niebezpieczeństwo, którego nie można zlekceważyć"

 Elizabeth Chandler to literacki pseudonim Mary Claire Helldorfer. Autorka zajmuje się wieloma gatunkami literackimi, lecz największą sławą przyniosła jej bestsellerowa romantyczna seria dla młodzieży zapoczątkowana powieścią Pocałunek anioła.

 Ivy to zwyczajna nastolatka. Po śmierci ojca żyła w małym miasteczku z matką i młodszym bratem Philipem. Jednak jej życie odmieniło się, gdy matka wyszła za bogatego pana Andrewsa.  Ma przyjaciół, urodę, talent i przystojnego chłopaka Tristana, o ksywce "Murarz", którego życiową pasją jest pływanie. Ivy spodobała mu się, gdy pierwszy raz zobaczył ją w szkole i jego zaloty do dziewczyny są bardzo zabawne. Jednak Ivy i Tristan ulegają wypadkowi, w którym chłopak ginie. Rozpacz po stracie bliskiej osoby to nie jedyny problem, z jakim będzie sobie musiała poradzić załamana dziewczyna - jej życiu zagraża bowiem śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie jest jednak sama - nad jej losem czuwa anioł...

Styl Elizabeth Chandler jest bardzo lekki i przyjemny, autorka perfekcyjnie owija myśli w słowa. Książka objętościowo jest stosunkowo cienka, więc czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Dodatkowo autorka wprowadza nas w odpowiedni nastrój, przepełniony magią, co jest dużym plusem. Akcja rozkręca się bardzo szybko, napięcie wzmaga, a emocje coraz bardziej dają o sobie znać, jednak szkoda, że gdy akcja naprawdę się rozkręciła, nastąpił koniec. Jedynym minusem jest to, że autorka za szybko kończyła wątki, jakby pisała w pośpiechu. Niemniej jednak mając do czynienia z "Pocałunkiem anioła" ciągle mamy ochotę na więcej...

Bohaterowie są świetnie wykreowani i idealnie pasują do całości. Ivy nie jest głupia, ani przesłodzona. Dużo przeszła tracąc ojca, a potem ukochanego. Panicznie boi się wody i wierzy w anioły, które zbiera w postaci figurek.Tristan to odważny i wysportowany ulubieniec dziewcząt w szkole. Po śmierci staje się aniołem. Na cmentarzu spotyka anielicę, która zostaje jego mentorem. Udaje mu się cofnąć do wydarzeń sprzed wypadku i dowiedzieć, że ktoś chciał zabić jego, albo Ivy. I w tym momencie powieść kończy się, pisząc Koniec części I.

Książka bardzo mi się podobała. Było wiele momentów kiedy się wzruszałam, ale też śmiałam. Połączenie miłości i śmierci ogromnie poruszyło moje serce. Zawsze w takim połączeniu jest coś niezwykle romantycznego, a jednocześnie wzruszającego i smutnego.

Podsumowując: to powieść dobrze napisana i co najważniejsze – oryginalna, bez utartych schematów. To również odprężająca lektura, idealna na majowy dzień (ok. 4 godziny czytania). Zdecydowanie polecam!


Za książkę dziękuję:

czwartek, 23 lutego 2012

Stephenie Meyer - Intruz

Tytuł: Intruz
Autor: Stephenie Meyer
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron: 560
Ocena: 5/6
Data przeczytania: luty 2012

,,Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość"

Stephenie Meyer - jedna z najciekawszych pisarek ostatnich lat. Dzięki sadze ,,Zmierzch" zdobyła miliony fanów na całym świecie.

Po ,,Intruza" większość osób sięga głównie z czystej ciekawości, bo spodobał im się ,,Zmierzch". Tak było również w moim przypadku; znana autorka jak i tytuł, mnóstwo pozytywnych opinii, czego chcieć więcej?

Przyszłość. Ziemia została opanowana przez  niewidzialnego wroga występującego pod postacią dusz. Dusze nie mają ciał, potrzebują żywicieli, ponieważ nie są w stanie funkcjonować samodzielnie. Nieliczni ludzie, którzy zdołali uciec są poszukiwani i poddawani operacji nadania "duszy”. Dusze, które przeszły już ten proces zamieszkują ciała ludzi, przejmują ich umysły i prowadzą życie podobne do poprzedniego właściciela. W ten sposób tworzy się idealne społeczeństwo, nie ma alkoholików, więźniów, wszyscy są dobrzy i mili. W ten sposób dwudziestoletnia Melanie Stryder, jedna z ostatnich wolnych ludzi, została schwytana przez Łowców, a w jej ciało wprowadza się dusza o imieniu Wagabunda. Jej zadaniem jest wydobyć z Mel szczegóły dotyczące ukrycia pozostałych wolnych ludzi. Wszystko idzie dobrze do momentu, gdy dziewczyna zaczyna stawiać opór blokując wspomnienia, nie poddaje się i nie znika z ciała. Dusza i żywicielka pałają do siebie nienawiścią, ale muszą połączyć siły. Wkrótce Melanie i Wagabunda stają się sojuszniczkami. Obie, w jednym ciele, wyruszają na niemal samobójczą wyprawę na pustynię w poszukiwaniu ukochanego Melanie -  Jareda i jej młodszego brata, kierując się strzępami zatartych wspomnień...

Po przeczytaniu książki muszę przyznać, że autorka mile mnie zaskoczyła. Stworzyła całkiem inny świat, w którym nic nie jest takie jak się wydaje. Pomysł fabularny jest niezwykle ciekawy. mimo wielu podobnych powieści, znacznie rożni się wykonaniem, widać, że całość jest napisana w przemyślany sposób. Akcja dzieje się bardzo szybko, ale momentami jest strasznie nudna. Na pięciu stronach napisane jest coś, co zmieściłoby się na jednej.
Autorka nadal pisze lekkim, młodzieżowym językiem, dzięki czemu książkę czyta się dość szybko i przyjemnie. Narracja jest pierwszoosobowa, dialogi łatwe w odbiorze, a opisy bardzo dokładne. Książka jest mieszanką thrillera i romansu, choć na początku przypominała science - fiction. Nie zabraknie w niej ciekawych wątków, sytuacji oraz kłótni wywołujących skrajne emocje.

Bohaterowie mają niezwykle barwne sylwetki. Zwłaszcza główna bohaterka, właściwie podwójna bohaterka, próbująca dostosować się do nowego życia. Ta „obca” zaczyna godzić się z obecnością drugiej osoby - ludzkiej. Próbują nawzajem się zrozumieć. Sprawiają, że cała historia jest naprawdę pasjonująca, nie daje o sobie zapomnieć, na długo po odłożeniu.Widać, że autorka lubi skupiać się na wewnętrznych rozterkach swoich postaci. Najeźdźcy są istotami niezwykle wrażliwymi i dobrymi.Wydaje mi się to sprzeczne z moim pierwotnym złym wyobrażeniem. Mimo wszystko bohaterów można naprawdę polubić i się do nich przyzwyczaić.

"Intruz" okazał się książką niezwykłą, pasjonującą i z pewnością niezapomnianą opowieścią o potędze miłości i istocie człowieczeństwa. To rodzaj literatury, przy której można się odprężyć i spędzić miło czas.
Powieść jest pierwszą częścią trylogii, którą zaczęła pani Meyer. Chociaż następne części - The Soul oraz The Seeker - są na razie zapowiedziane. W końcu zakończenie dało przypuszczenia, że będzie ciąg dalszy...


Podsumowując: to niezwykły i wyjątkowy thriller psychologiczny, który można polecić każdemu - fanom fantastyki, thrillerów, romansów, horrorów. Naprawdę watro przeczytać, jeśli ktoś do tej pory nie miał okazji do zapoznania się z tą pozycją, a zwłaszcza jeśli zraził się do autorki przez ,,Zmierzch"!



 Za książkę dziękuję:

środa, 9 listopada 2011

P.C Cast ,,Bogini Oceanu"

Autor: P.C Cast
Tytuł: Bogini Oceanu
Wydawnictwo : Książnica
Liczba Stron: 408
Ocena: 6/6
Data przeczytania: listopad 2011

Dzisiaj Halloweenowa recenzja, bo główna bohaterka urodziła się tuż przed północą w Halloween.

,,Ulegnij pokusie i zanurz się
w świecie zmysłowości oraz magii"

,,Bogini Oceanu to pierwszy tom z serii ,,Wezwanie Bogini" bestsellerowej autorki cyklu ,,Dom Nocy".
Christine Candy (CC) w dniu swoich dwudziestych piątych urodzin (Halloween) wypowiada życzenie z nadzieją, że odmieni ono jej nudne życie. Potem wyjeżdża na dziesięciodniową misję kontroli jakości w centrum Łączności w Bazie Sił Powietrznych w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej, by wspierać wojnę z terroryzmem. Niestety jej samolot rozbija się nad morzem Śródziemnym. Gdy się ocknęła zobaczyła,że jej ciało przybrało postać mitycznej syreny Undine. Bogini Gaja zamienia ja spowrotem w człowieka, ale nadal zachowuje wygląd Undine. Znajduje się w roku 1014 na brzegu, gdzie odnajduje ją średniowieczny rycerz. Trafia do klasztoru i zostaje pod opieką mnichów. Co trzecią noc musi wracać do oceanu, inaczej umrze.Christine nie cieszy się, że znowu jest człowiekiem. Zamiast tego zaczyna tęsknić za oceanem i podwodnym życiem.

Autorka stworzyła piękny podwodny świat, w którym swobodnie żyją wszystkie istoty morskie. Miło było poczytać o syrenach i przypomnieć sobie ,,Małą syrenkę". P.C Cast bez wątpienia miała świetny pomysł. Stworzyła nowatorską powieść, równocześnie pisząc na nowo starożytne mity. Najpierw zamieniła główną bohaterkę w syrenę, potem przeniosła do średniowiecza, a kim zostanie na końcu?
Autorka podkreśliła piękno, inteligencję i niezależność współczesnych kobiet. Ciekawa fabuła, zaskakujące zwroty akcji, których czytelnik się nie spodziewa. Dokładne opisy i postacie jak żywe dopełniają całość  i wydaje mi się, że P. C Cast sama pisze dużo lepiej niż córką.Jest to jedna z lepszych książek fantasy, jaką miałam okazję czytać.
Polecam szczególnie osobom, które interesują się oceanem, również fanom tego rodzaju fantastyki, oraz wszystkim innym, bo to naprawdę ciekawa pozycja.


 Za książkę dziękuję: